Rozmowy z katem - opracowanie - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Problematyka utworu

Moczarski stojąc w obliczu wielkiej tortury psychicznej (w tym czasie toczył się przeciwko niemu proces, gdyż zarzucono mu współpracę z gestapo i zdradę narodu polskiego), jaką było osadzenie w jednej celi ze zbrodniarzem hitlerowskim nie załamał się, nie poddał. Mimo iż i nad nim wisiało widmo kary śmierci postanowił tę sytuację wykorzystać. Postawił sobie za cel odnalezienie „ukrytych sił” historii, to znaczy odszukać motywację działań historycznych w głębszych pokładach jaźni ludzkiej. Wykorzystał do tego celu marksistowską zasadę poznawczą (mimo iż sam nie był marksistą). Według tej zasady opinie i postawy ludzkie w zakresie politycznym są determinowane społecznie. To środowisko, czyli jego normy ideowe i kulturowe, jego obyczaj i jego tradycja skłaniają do działań politycznych, decydują o wyborze drogi w takim, a nie innym kierunku.

Taki sposób rozpoznawania ówczesnej historii potwierdza przy charakterystyce postaci „typowego hitlerowca” jakim trzeba uznać Stroopa, jednego z największych ludobójców II wojny światowej, likwidatora warszawskiego getta. Moczarski samemu będąc w sytuacji ekstremalnej zachował w sobie tyle hartu ducha i autentycznej pasji poznawczej, że starał się nie tylko dociec motywów zbrodni swego współlokatora z celi, ale także dowiedzieć się dlaczego, z jakich pobudek i w jakich okolicznościach stał on się tak zagorzałym hitlerowcem, i wreszcie, czemu zawdzięczał tak błyskotliwą karierę. W tym celu wciągał Stroopa w dyskusje, które wielokrotnie kończyły się kłótniami, konfrontował jego wypowiedzi z własnymi doświadczeniami wojennymi, nie dając zbyć się ogólnikami żądał szczegółów.

Dużą rolę w poznawaniu przeszłości generała SS miał niewątpliwie drugi Niemiec osadzony w tej samej celi – Gustaw Schielke. Pełniący funkcję swoistego Sancho Pansy niejednokrotnie dzięki kpinie i ironii z jaką odnosił się do Stroopa prowokował go do szczerości i konfrontował poglądy oficera SS, czyli człowieka ze szczytów władzy hitlerowskiej, i zwykłego policjanta. Na niektóre sprawy i zjawiska patrzył z innego punktu widzenia niż Stroop. Prawdy wyrażane przez Schielkego mimo woli stanowiły odczynnik na jednostronność wypowiedzi Stroopa. Były również narzędziem kontroli i uzupełnieniem Stroopowskich wynurzeń.

Warunki więzienne były sprzyjające dla ustalenia prawdy. Ciągłe przebywanie ze sobą i nuda wynikająca z bezczynności powodowały, że początkowe nieufne rozmowy o literaturze i geografii, wzajemne poznawanie języka i obyczajów przeradzały się w szczere i śmiałe wyznania. Początkowy układ stosunków w celi cechowała ostrożność połączona ze zdziwieniem, wywołanym niezwykłością sytuacji, potem – dyplomatyzowanie i język podtekstów, wreszcie – otwarte, czasem brutalne, wypowiadanie niektórych opinii i wiadomości. Stąd dochodziło do spięć.

Po zapewnieniach Moczarskiego, że ten nie będzie zeznawał na procesie Stroopa, generał z chęcią zaczął opowiadać o swoich przygodach wojennych i pasjach. Nie zeznawał wszak przed sądem, nie pisał pamiętnika, nie potrzebował się więc usprawiedliwiać, ani chwalić. Sądził, że jego wyznania nie wyjdą nigdy poza mury celi, choć sam miał kiedyś marzenie by napisać książkę o swych doświadczeniach wojennych. Stroop potrzebował słuchaczy, spodziewał się wyroku śmierci, więc chętnie mówił, było to coś w rodzaju spowiedzi, bez koloryzacji i grania. Stroop nie opisywał chronologicznie swego życia. Czasami godzinami rozprawiał o jednej kwestii, wtrącał dygresje, a momentami przeskakiwał z tematu na temat.

Celem Moczarskiego – jak sam wspomina – było dążenie do szczerości, a przez to do wyłuskania możliwie pełnej prawdy o Stropie i jego życiu; a zarazem odpowiedzenie na pytanie
„jaki mechanizm historyczny, psychologiczny, socjologiczny doprowadził część Niemców do uformowania się w zespół ludobójców, którzy kierowali Rzeszą i usiłowali zaprowadzić swój Ordnung w Europie i w świecie”.
Moczarski mimo niechęci do hitlerowca umiał wytworzyć w celi przyjazną atmosferę do zwierzeń, atmosferę wspólnoty losów więźniów. Wspominał „szedłem – były żołnierz Armii Krajowej – ślad w ślad za życiem hitlerowca Stroopa, razem z nim, koło niego i jednocześnie przeciw niemu”.

Jak twierdzi Franciszek Ryszka
„zapis Moczarskiego rozszerza naszą wiedzę o tym tragicznym zjawisku historii najnowszej, ponieważ jest ważnym przyczynkiem do socjologii ruchu hitlerowskiego i pozwala dostrzec wyraźnie związki przyczynowe między dyspozycjami jednostkowego charakteru a uwarunkowaniami socjalnymi i sytuacją historyczną”.
W kwestiach bardziej szczegółowych Moczarski skupia się nad rozpoznaniem mechanizmu władzy hitlerowskiej i kwestią Żydowską. Interesuje go jak to się stało, że Stroop zaszedł tak wysoko po szczeblach kariery hitlerowskiej. Nie był on przecież typowym kandydatem na oficera.

Przed II wojną światową większość oficerów w Rzeszy stanowili ludzie wykształceni profesorowie, uczeni, a także przedstawiciele szlachty i arystokracji. Stroop nie należał do żadnej z tych grup – nie był ani wykształcony, ani szlachetnie urodzony; wręcz przeciwnie pochodził z rodziny chłopskiej, a swą edukację zakończył na szkole podstawowej. Miał jednak coś co hitlerowcy bardzo cenili – umiłowanie dla munduru, kult siły i bezgraniczne oddanie władzy. Był pupilkiem Himmlera, bez słowa wykonywał wszystkie rozkazy Adolfa Hitlera i Heinricha Himmlera (zawsze mówił o nich wymieniając ich z imienia i nazwiska) – to podobało się władzy. Wśród elitarnych grup władzy Niemiec hitlerowskich Stroop stanowił gatunek outsidera.

Kolejną kwestią poruszaną wielokrotnie w rozmowach była kwestia Żydowska i wyższości ras. Stroop był ślepym wyznawcą doktryny Hitlera na temat wyższości rasy germańskiej. Sam uznawał się za typowego nordyka, przeszkadzało mu jedynie imię nadane przez ojca – niegermańskie – Józef. Zmienił je w czasie wojny na germańskie – Jurgen tłumacząc decyzję zaangażowaniem w sprawy narodowe oraz pamięcią zmarłego syna, który również miał na imię Jurgen. Stroop szczerze nienawidził Żydów, uważał ich za podludzi, a likwidację warszawskiego getta, którą dowodził uważał za dobrą zabawę. Z satysfakcją opowiadał jak jego żołnierze strzelali do Żydów wyskakujących z palących się domów i nazywali ich „spadochroniarzami”.

Przed wojną Żydzi stanowili znaczną część społeczeństwa niemieckiego i to część wykształconą. Byli w większości lojalnymi obywatelami swego państwa, silnie zasymilowanymi, co pociągało za sobą osłabienie identyfikacji religijnej i związanej z nią kultury. Pierwsza wojna światowa była uznana przez Niemców za wielką ofiarę krwi. Zarzucano Żydom niemieckim „dekownictwo”, co było absolutną nieprawdą. To, co dawniej było tylko niechęcią, teraz stało się zaangażowaniem w agresję. Nacjonalistyczne organizacje ukuły wtedy złowrogi stereotyp Żyda, którego trzeba zwalczać. Składał się on z trzech podstawowych czynników:

1. pojęcia Żyda jako pasożyta żerującego na „zdrowym ciele” niemieckiego narodu
2. komunisty – wywrotowca, który zmierza do tego by zburzyć świat ustalonych wartości
3. „wschodniego” barbarzyńcy, który sprzysiągł się, by rozsadzić święty dorobek historyczny „Zachodu”

Zgodnie z tym odmawiano narodowi żydowskiemu zdolności do wyższych uczuć lub zgoła – pozytywnych cech umysłu i charakteru. Żydzi mieli uosabiać tylko destrukcję. Stąd już krok do uznania ich za rasę szczególnie skażoną lub wręcz gatunek „podludzki”. Stąd dalszy krok do dokonania zbrodni.


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Rozmowy z katem - streszczenie, bohaterowie
2  Krótka historia warszawskiego getta
3  cytaty



Komentarze: Rozmowy z katem - opracowanie

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: